Szukaj
  • domowearomaty

Etykieta - wróg czy przyjaciel?

Etykieta. W tym wypadku, chodzi nam o wszelkie informacje zawarte na produktach a nie o normy zachowania ;)

Do czego służy nam etykieta produktu? Przede wszystkim dowiadujemy się z niej jaki to produkt, w dalszej kolejności możemy znaleźć na niej wiele innych informacji takich jak: pojemność produktu, waga, przeznaczenie, właściwości i skład.

I właśnie nad składem się tutaj rozwiniemy. Obecnie (na szczęście), coraz więcej osób wybiera i wrzuca swoje produkty do koszyka świadomie. Do "studiowania" składu w żywności już się niejako przyzwyczailiśmy ale do czytania składu innych rzeczy chyba nie do końca. Kto z nas obserwuje skład używanych kosmetyków, środków higienicznych, materiałów budowlanych? Niestety niewielu z nas - choć tendencja się nieco zmienia na korzyść, to wciąż dla nas jest to sprawą mniejszej wagi. Przyczyn jest tego kilka. Główną z nich jest brak świadomości, iż użytkowany przez nas krem do rąk czy szampon może w jakikolwiek sposób wpływać na nasze zdrowie - no przecież my go nie pijemy... A to duży błąd, ponieważ o szkodliwości wielu substancji używanych do produkcji kosmetyków mówi się nie od dziś. Podobnie jak z innymi produktami (farby do włosów, środki czystości, odświeżacze powietrza etc.). Drugą rzeczą, która przyczynia się do ignorowania przez nas etykiet jest ich niezrozumiałość. O ile w żywności jesteśmy w stanie zrozumieć co jest poszczególnym jej składnikiem a symbole E są przez nas unikane, to w kosmetykach nie jest już tak różowo. Choćby dlatego, że producenci stosują nazwy substancji, których zupełnie nie umiemy odszyfrować. Imidazolidinyl Urea, Diazolidinyl Urea, Propylene Glycol, Stearalkonium Chloride, trietanolamina, poliakrylamid... - o zawrót głowy łatwo tutaj. I o ile powoli zaczynamy się tym interesować to jedynymi substancjami, o których słyszeliśmy aby ich unikać są SLS i SLES.

A jak to jest ze świecami??? No tutaj mały już porażkę po całości. Powiedzmy sobie do lustra - kto z nas wybierając świecę z półki czytał jej skład? Chyba mały odsetek z nas, zaryzykowalibyśmy nawet stwierdzenie, iż praktycznie nikt. I tutaj mamy dwie podstawowe przyczyny: brak świadomości o szkodliwości niektórych substancji i brak odpowiednich informacji na takich produktach. Jeśli chodzi o świadomość na szczęście powoli zdobywany przydatną wiedzę ale jeśli chodzi o dostęp składów świec na etykietach to jest to ponad naszym zasięgiem. Poświęciliśmy ostatnio trochę czasu robiąc zakupy w jednej z pobliskich drogerii, ustawiliśmy się przy pólkach ze świecami i wiecie co? Na niewielu znaleźliśmy ich skład. Serio, żadnego ale to żadnego... Dlaczego? Można się tylko domyślać... Źle by to wyglądało gdyby przednia strona etykiety, przedstawiająca błogi obrazek róży, straciła na wyrazie tylnym opisem składu, na który pewnie nie wystarczyłoby miejsca. Ale wiecie co jest najgorsze? Niestety to, że na w nazwie bardzo wielu takich świec pojawia się słowo: nature, eco, bio itd... Nie wspominając już o tym, że udało nam się znaleźć NATURALNĄ ŚWIECĘ SOJOWĄ o zapachu waty cukrowej!!! Nie mogliśmy uwierzyć. Tak naturalny wosk sojowy połączono ze sztucznym zapachem karmelizowanego cukru! Niestety takie zbrodnie popełniane są na każdym rogu a robi się to po to aby wcisnąć w ręce "przeciętnego Kowalskiego" produkt pozornie naturalny oszczędzając przy tym pieniążki w trakcie produkcji.

Więc jak wybierać skoro wszędzie kłamstwo albo brak informacji? Szukajmy informacji u producenta, w google, gdzie się da, zanim dokonamy felernego zakupu, który zamiast przyjemności przysporzy nam tylko bólu głowy i zaostrzenia astmy. Drugą sprawą jest cena - nie łudźmy się, że za przysłowiowe 15 złotych otrzymamy produkt w pełni naturalny, który spełni nasze oczekiwania. Zarówno naturalne woski jak i naturalne olejki eteryczne są drogimi składnikami - nie da się na nich zaoszczędzić. Trzecią rzeczą jest zapamiętanie, iż nie otrzymamy w pełni naturalnej świecy o zapachu karmelu, pieczonego jabłka, czekolady czy landrynki. Z prostego powodu - nie istnieją takie naturalne olejki eteryczne!

Kochani bądźmy świadomi. Szkoda funduszy na zakup "naturalnej" świecy, gdzie jedyną w niej naturą jest pewien odsetek wosku naturalnego a reszta to groźne dla naszego zdrowia syntetyki. Lepiej kupić sobie jabłko.

18 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie